Sprawiedliwość w Sarmacji
Od dłuższego już czasu istnieje pewien stan zawieszenia normalnego wymiaru sprawiedliwości w Sarmacji. Tak w zasadzie być nie powinno, niemniej jednak przyniosło to ostudzenie sarmackich głów. Czas chyba jednak na pewne zmiany w kierunku unormowania tego stanu rzeczy. Są pomysły, są sprzeciwy - rozmawiajmy o nich. Jak to widzicie? Jak naprawić sarmacki wymiar sprawiedliwości?
Dotychczasowe głosy
- 1 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#50 2008-01-29 16:38:51) [X]
Odchudzić prawo, odejść od praktyki że nasze prawo coraz bardziej przypomina prawo "realne". Nie mamy zbyt wielu prawników, co więcej, nie wyszkolimy takich.
Stworzyć uczelnię która będzie szkoliła podstaw prawa Sarmackiego. Po co ktoś miałby tam się uczyć? z powodów finansowych. Płace prawników były by wysokie. Każdy kto chciałby zgłosić sprawę musdiał by zatrudnić prawnika.
Zmienić KK I KS tak aby zasądzać zwykle kary finansowe, w tym prowizja dla prawnika. - 2 Marcin Komosiński (#52 2008-01-29 17:38:33) [X]
Wprowadzić oddzielne sądy dla każdego Kraju Koronnego i możliwość spisania własnego prawa, które będzie zgodne z sarmackim. - 3 Piotr Mikołaj (#53 2008-01-29 17:43:43) [X]
Wymóg zatrudniania prawników byłby niekonstytucyjny. Chętnych do wykładania podstaw prawa — wątpię, byśmy znaleźli, nadto kompetentna jest tylko jedna (nieznana szerszemu gronu) osoba. Kary finansowe można zasądzać już teraz. Konkludując, proponuję jednak, zgodnie z zagajeniem, porozmawiać o organizacji wymiaru sprawiedliwości. :-) - 4 Michał Sosnowiecki (#56 2008-01-29 20:19:40) [X]
A sądownictwo konstytucyjne działa? Nie pamiętam już kiedy statni raz badana była zgodność jakiejkolwiek ustawy z ustawą zasadniczą. - 5 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#57 2008-01-29 20:35:04) [X]
"nadto kompetentna jest tylko jedna (nieznana szerszemu gronu) osoba" - Tajemniczy Pomocnik Kwaziego? :P. No dobrze, tylko co z tego że jest ktoś kto dobrze orientuje się w prawie RP, skoro my nie jesteśmy RP? Tworzymy system który nas pochałnia. Mamy wspaniałe (być może) prawo, które jest przeszkodą, a nie podporą dla obywateli. - 6 Piotr Mikołaj (#58 2008-01-29 20:55:44) [X]
Nie działa, i dzięki niech będą Najwyższemu. W przeciwnym razie musielibyśmy uchwalić serię nikomu do szczęścia niepotrzebnych ustaw legalizujących status quo (chodzi o dekrety i rozporządzenia wykonawcze, które muszą mieć podstawę ustawową). Problem nie leży w niezgodności ustaw z Konstytucją (tylko jeden taki przypadek był zgłaszany), co w niezgodności aktów wykonawczych z formalnym (co podkreślam) porządkiem konstytucyjnym.
Sądownictwo konstytucyjne w ogóle nie jest palącym zagadnieniem, można się bez niego latami obywać (lub w ogóle, są takie realne państwa, cywilizacji zachodniej). Zagadnieniem jest sądownictwo powszechne. Obecne rozwiązania są tymczasowe i maksymalnie uproszczne, a sprawy i tak ciągną się zbyt długo (z racji braku wolnego czasu mojego lub regenta). Problemem jest skrojenie systemu na miarę — tak, by pomimo braku realnych prawników wyroki były zgodne z elementarnymi standardami cywilizacyjnymi. I nie kryję, liczę w tej mierze na naprawdę solidną burzę mózgów. - 7 Piotr Mikołaj (#59 2008-01-29 21:08:28) [X]
Kawalerowi Rozmanowi: Tak, TPK. :-) Szczerze mówiąc, z mojego (acz, przyznaję, dość specyficznego) punktu widzenia, prawo nie stanowi przeszkody dla obywateli. Największym utrudnieniem, z którym sam się spotykam w ramach skarg i zażaleń, jest bezwład administracji i niemożność załatwiania spraw/uzyskiwania szczegółowych informacji w rozsądnych terminach tudzież odsyłanie od okienka do okienka. Przepisy jako takie nie byłyby problemem (acz jestem gorącym zwolennikiem ich cięcia do oporu), gdyby można było łatwo dowiedzieć się od osób kompetentnych, co i jak.
Problemem, i to istotnym, jest właśnie znalezienie ludzi biegłych w prawie, którzy w przypadku zaistnienia sporów byliby w stanie bezstronnie, rzetelnie i kompetentnie wydawać wyroki. A te funkcje, sądowe, ktoś wykonywać musi. Eksperyment z ławą przysięgłych zakończył się porażką. Sądy polubowne cywilne istnieją tylko na papierze. Procesy „asesorskie” charakteryzują się tradycyjnymi opóźnieniami (że nie wspomnę o sytuacji braku osób zupełnie bezstronnych, każdy kogoś wszak zna i ma o nim opinię). Niestety zatem, moje konkluzje są dość pesymistyczne.
Czekam zatem na genialnie proste, dobre rozwiązanie. ;-) - 8 Michael von Lichtenstein (#64 2008-01-30 08:15:37) [X]
Niestety osób takich jest bardzo mało, wystarczy spojżeć w przeszłość - kiedyś aktywnie działających osób studiujących prawo lub absolwentów tego kierunku było kilku...
Teraz ze studentów prawa aktywnie działa chyba tylko dwóch Ja i JKM, reszta odeszła z aktywnego życia.(chyba że o kimś nie wiem :D) Prawo samo w sobie wcale nie jest złe, jest dobre, brak nam tylko kadry, sędziego czy prokuratora. Nie sądzę też by prawo stanowiło przeszkodę bo jak sami widzimy jest ogromna liczba osób je naruszających czy łamiących z czego znakomita większość robi to NIEŚWIADOMIE.
Problem leży ihmo tylko i wyłącznie w kadrach, tkwimy w martwym punkcie i nie zostały podjęte stosowne rozwiązania, a tak naprawdę ta kadra nie musi być aż tak szeroka, przecież wystarczyłby jeden czy dwóch sędziów z grona osób studiujących realnie prawo, do składu orzekającego można dobrać asesorów z pośród osób dojrzałych etycznie i intelektualnie - i to może być dobry początek.
Sam na wakacjach w Kotlinie Kłodzkiej proponowałem pewien model rozwiązań problemu sądownictwa, część z tych rozwiazań została wcielona w życie i przyznam że efekt jest i daje szanse na dalsze pójście w tym kierunku.
Dziś mam jeszcze egzamin więc mało czasu na bardziej pełną i składą odpowiedź, niemniej jednak mam praę pomysłów i postaram sie przedstawić jakiś projekt organizacji sądownictwa w wolnej chwili ;) - 9 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#66 2008-01-30 08:21:21) [X]
Maksymalnie proste rozwiązanie? Przedstawić sprawę na forum publicznym i sąd skorupkowy :) W ograniczonym czasie losowane przez system 20 mieszkańców dostanie link do możliwości oceny kto winien, kto nie. I już. Prosto, łatwo, przyjemnie. - 10 Piotr Mikołaj (#74 2008-01-30 08:46:00) [X]
Studentem prawa już nie jestem, tytułem sprostowania. Natomiast, sąd skorupkowy może byłby efektywny, ale mam dziwne (graniczące z pewnością) przekonanie, że byłby skrajnie niesprawiedliwy. Co do „osób dojrzałych etycznie i intelektualnie”, to sądzę, że to jest kierunek, któremu należałoby się uważniej przyjąć. Zastanawiam się nieco nad modelem szeryfa z czasów Dzikiego Zachodu... gdyby do niego dodać ciało fachowe, dokonujące wiążących wykładni. Oraz uprościć zasady wymiaru kary do kilku, podstawowych czynników tak, aby „wyroki” zbyt często nie mogły podlegać kasacji z przyczyn formalnych. - 11 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#75 2008-01-30 08:51:29) [X]
Dlatego by zmaksymalizować "sprawiedliwość" proponowałem losowanie "sędziów". JKM (wskocz na Gtalk) - buga mam jednego.
Jak ten Szeryf miałby działać? - 12 Piotr Mikołaj (#92 2008-01-30 11:02:53) [X]
W dużym uproszczeniu tak, jak policjant i sąd grodzki w jednym. Rozstrzygałby w sprawach o wykroczenia i karnych zagrożonych maksymalną karą aresztu oraz cywilnych do, powiedzmy, wartości 200 lt. W najbardziej pospolitych sprawach wymierzałby kary z własnej inicjatywy. Apelacje tylko na gruncie proceduralnym.
Tu ważna uwaga. Konsekwencją tego modelu musiałoby być ograniczenie zakazu sprawowania funkcji publicznych w ten sposób, że dotyczyłby on jedynie określonych, najpoważniejszych kategorii przestępstw (zakładam bowiem, że w tym układzie pojawiłoby się trochę nienajlepszych wyroków skazujących), które spod jurysdykcji szeryfów byłyby wyłączone. - 13 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#97 2008-01-30 11:26:21) [X]
Rozwiązanie przyznaję ciekawe i z pewnością w małej społeczności mogłoby się sprawdzić. Należy jednak pamiętać, iż takie stanowisko byłoby stanowiskiem publicznym najwyższego zaufania. - 14 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#104 2008-01-30 11:49:53) [X]
Więc można zrobić instancję odwoławczą, jednoosobową (chyba JEDNA osoba nie budzaca zbytnich kontrowersji by się znalazła), która mogła by nałożyć karę finansową, lub złożyć wniosek o odwołanie takiego szeryfa... - 15 Piotr Mikołaj (#105 2008-01-30 11:53:41) [X]
Niechętnie zgłaszam się na ochotnika. Nie znoszę orzekać z powodu osobistych znajomości, ale w sprawach proceduralnych — czemu by nie. - 16 Michael von Lichtenstein (#115 2008-01-30 21:10:45) [X]
Ja niestety jestem sceptyczny odnośnie tego pomysłu - kary będą zbyt łagodne a nadmierne uproszczenia także szkodzą. Obecny model sądu Książęcego zły nie jest - odchudzenie prawa może pomóc no i wystarczy dać szansę osobom które na sędziów się nadają, nie kierujmy się stereotypami przecież jeśli wyrok zapadłby zbyt stronniczy można się odwołać a i opinia publiczna zauważy! ( tak gwoli kwestii osób bezstronnych ) Ja na stanowisko sędziego mógłbym aplikować - jeśli uprościmy prawo to znajdą się inn e osoby które będą w stanie poduczyć sie na asesurze i stopniowo problem kadr w wymiarze sprawiedliwości stopnieje. - 17 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#121 2008-01-31 09:02:00) [X]
Michael - a byłbyś gotów założyć opaskę i wziąć do ręki wagę? - 18 Michael von Lichtenstein (#136 2008-01-31 17:47:33) [X]
W każdej chwili, jeśli chodzi o kwestię sprawiedliwości i prawa to staram się być możliwie jak najbardziej obiektywny i bezstronny. Zasady i prawo obowiązują wszystkich bez wyjątku i bez względu na sympatie czy przyjaźnie. A jeśli chodzi o zachowanie łądu to prawo jest od tego -niestety w wypadku jego naruszania to sąd jest drogą do wymierzania sprawiedliwości i tym samym przywracania naruszonego porządku. Prawo w Sarmacji nie kuleje, jak już było powiedziane - problem tylko z kadrami. Pewne uproszcenia i odchudzenia można wprowadzić dla większej przejrzystości ale pamiętajmy że znaczne uproszczenia i złagodzenia wcale nie poprawią sytuacji - wręcz ją zepsują. Prawo w takich internetowych społęcznościach powinno pełnić funkcję resocjalizującą :) co w wypadku zbyt lagodnych kar nie wchodzi w grę ;) - 19 Michael von Lichtenstein (#137 2008-01-31 17:49:46) [X]
Ponadto jak wspomniałem wcześniej, skrajnie stronnicze orzeczenia sądowe w społeczności takiej jak nasza nie pozostaną niezauważone, choćbyśmy mieli państwo liczące i 500 aktywnych osób to stronniczość sądu byłaby zauważalna. Ponadto każdy wyrok musi mieć podstawę prawną, należy go także opatrzyć stosownym uzasadnieniem. - 20 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#138 2008-01-31 19:21:30) [X]
W takim kraju jak KS zarzuty o stronniczość i tak będą padały - bez znaczenia czy słuszne czy nie. Po prostu jest nas zbyt niewielu i zbyt dobrze się znamy (czasem od wielu lat) żeby to było do uniknięcia. Patrz sprawa Liberi-Yaraeh w której ciężko o bezstronnych sedziów skoro pół KS jest spokrewnione z którymś z rodów... - 21 Michael von Lichtenstein (#139 2008-01-31 19:45:24) [X]
Zarzuty o bezstronność a faktyczna stronniczość to róznica, mówić można ale pewnych faktów podważyć nie sposób, racjonalnie i sprawiedliwie uzasadniony wyrok nie będzie dobrym materiałem na jakiekolwiek pretensje.
Ponadto nawet realnych sędziów którzy pierwszy raz widzą strony procesowe na oczy oskarża się o stronniczość czy niesprawiedliwość - ludzie mają tendencję do gadania bzdur ;) - 22 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#140 2008-01-31 20:45:53) [X]
A o tym też piszę. Dlatego biorąc tę fuchę trzeba być przygotowanym na krytykę i zarzuty. Niemniej ja nadal optuję za rozwiązaniem które rozwarzaliśmy na opcztku, z szeryfami, oraz instancją odwoławczą - w postaci Michaela :D - 23 Michael von Lichtenstein (#141 2008-01-31 21:16:00) [X]
Szeryfowie będą bezużyteczni... skoro problem jest w kadrach to po co go pogłębiać? Do tego sama nazwa Szeryf zupełnie tu nie pasuje... Quasi sądy nie załatwią sprawy, a jeśli mamy coś zrobić to zróbmy coś porządnie? Po co nam szeryfowie skoro jesteśmy w stanie utrzymać sprawie działający sąd? Wystarczy tylko na początek praca a później staranność i systematyka - i będzie dobrze! - 24 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#142 2008-01-31 22:26:59) [X]
Tyle że wyjdzie tak jak zawsze, czyli nic się nie zmieni. Co do nazwy to na tym etapie nie ma co o niej rozmawiać. Natomiast problem nie jest z kadrami, tylko z kadrami wyspecjalizowanymi - szeryf nie musi być specjalista a po prostu przyzwoitym w miarę bezstronnym człowiekiem. Nie zapominajmy że nazwa "sędzia" w Starym Testamencie oznaczała właśnie męża zaufania publicznego który reagował na wszelkie niesnaski tak aby panowała względna sprawiedliwość. Ciężko zwracać się do sądów z każdą sprawą. Jak widzimy one nie działają. I szybko nie zaczną. Natomiast takie rozwiązanie mogło by funkcjonować nawet równolegle z sądami. Coś na zasadzie sądów grodzkich. - 25 Michael von Lichtenstein (#143 2008-02-01 08:29:53) [X]
"Tyle że wyjdzie tak jak zawsze, czyli nic się nie zmieni." - Jeśli ktoś będzie chciał to zmienić to się zmieni, wychodzi nam właśnie kolejny powód nieaktywności sądów - czyli ypowe polskie mędzenie "aaa i tak nie będzie lepiej!" a dlaczegóż to? Szeryfowie coś zmienią? pewnie dalej będzie tak samo jak było i jeszcze gorzej - każdy może tak powiedzieć i zgodnie z tym tokiem rozumowania to nie ma większego sensu. Natomiast sąd sam w sobie działa - nie ma tylko kadr, zastanawiamy sie nad bezstronnością i powiązaniami zamiast obdarzyć kogoś odpowiedniego zaufaniem na stanowisku sędziego - dlatego kilka spraw stoi! Jeśli Szeryf nie będzie specjalistą to też nic z tego nie wyjdzie, prócz regresu systemu prawnego na rzecz uproszczeń które znając nasze warunki ulegną astronomicznym wypaczeniom. A z każą sprawą wcale nie jest się ciężko do sądu zwracać, jesteśmy społecznością małą! Jeśli ktoś ma problem wymagający reakcji wymiaru sprawiedliwości skąłda wniosek do sądu a sędzia go rozpatruje, dla zachowania większej obiektywności w sprawach gdy np strony z sędzią są w jakiś sposób "powiązane" Sąd może orzekać w KILKUOSOBOWYM SKŁADZIE - co znakomicie łączy pomysł z Szeryfami i jest dużo sprawniejszy, Asesorem moga być przecież osoby obdarzone zaufaniem publicznym! A przy tym uniknie się samowolki kilku osób piastujących stanowisko szeryfa.
Co do rozsądnych terminów - do nie do końca jest też winna administracja, jeśli się chce to można rozpatrzyć wnioski i nadac bieg sprawie oraz udzielić stosownych informacji nawet w dniu wpłynięcia wniosku! Trzeba tylko chcieć, nie przesadzajmy przecież do sądu nie napływa niewiadomo ile spraw dziennie!
Dlatego jak wspominałem: rzetelność, obiektywność, zaufanie - i sąd będzie działał - bez kosmicznych ulepszeń, Szeryfowego tuningu czy innyhc pierdół które pozornie mają wesprzeć a faktycznie tylko wprowadzają więcej dziur i komplikacji. W PRL mieli podobne problemy... i nic dobrego z tego nie wyszło STOP QUASI SĄDOM! - 26 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#160 2008-02-04 08:34:04) [X]
Rozumiem doskonale obiekcje Wasze i jestem generalnie zgodny co do meritum - sądownictwo leży, to jest fakt, i faktem jest, że trzeba z nim coś zrobić - problemem tradycyjnie będzie - co?! Michael - uważam, że powinieneś spróbować zostać sędzią i pociągnąć ten pociąg z całą parą. Tylko - czy Ty byś był gotowy? - 27 Michael von Lichtenstein (#164 2008-02-04 13:43:53) [X]
Myślę że byłbym na to gotów, zwłaszcza teraz kiedy w IP dzieje się niewiele a kadencja ma się ku końcowi. W następnych wyborach raczej nie mam zamiaru startować ;) Planuję zająć się tym co w Sarmacji leży, czyli wymiarem sprawiedliwości i opieką nad regionami z kórych wiele potrzebuje pomocy. Zbyt wiele osób pcha się do rządu skutkuje to właśnie regresem na innych frontach. Jedyna branża w której planuję pozostać ze względu na dorobek i doświadczenia to Dyplomacja. Reasumując na sąd i czas i chęci będą. - 28 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#166 2008-02-04 15:08:02) [X]
Gdybyś zajrzał na IP to byś wiedział, że akurat się dzieje... ale ten problem to co innego i nie dotyczy tylko Ciebie, ale całej SPD. A co do sprawiedliwości - to ja gorąco popieram Cię na sędziego.
Weź udział
Czas generowania strony: 0.3995 s.