Strona główna serwisu debat :: RAZEM — znajdź ludzi dla projektu :: Petycje — zdobądź poparcie

Jaka sarmacka polityka?

Robert Janusz von Thorn-Czekański - 2008-01-29 11:52:20 - 2008-02-09 09:15:32

W ostatnim czasie ponownie obserwujemy marazm na sarmackiej scenie politycznej. Ma to związek z trwającą kadencją, i tradycyjnie już jest tak, że to okres wakacji dla sarmackich polityków (przynajmniej dla większości). Czy to dobrze? Jaka powinna być sarmacka polityka? Co w niej zmienić by było ciekawie, by opozycjoniści się nie obrażali, by na siebie się nie obrażali, by polityczna dyskusja budowała, a nie niszczyła? Jakie macie na to pomysły?

Dotychczasowe głosy

  1. 1 Piotr Mikołaj (#8 2008-01-29 12:13:44) [X]

    Sarmacka polityka jest nudna jak flaki z olejem. Jedyne atrakcje, jakie oferuje szerokiej publiczności, to walki personalne. Debat programowych — brak. Poważniejszych propozycji — brak. Wszystko mieści się w ramach dotychczasowych rozwiązań.

    Od dłuższego czasu twierdzę, że Rząd nie jest od tego, aby ludziom zapewniać inicjatywy. Nie oczekuję zatem od niego np. organizowania konkursów. Miło byłoby jednak, gdyby powstawały jakieś poważniejsze projekty o charakterze społecznym — i wiążące się z nimi dyskusje. Jeżeli rząd miałby zajmować się wyłącznie administrowaniem (co jest jednym z rozwiązań), wtedy wystarczyłoby ograniczyć go do PASI (czy też, „superPASI”), SOS i MSZ. W tej, dokładnie, hierarchii ważności.

    Żaden z polityków nie podjął np. zagadnienia wymiaru sprawiedliwości, jak gdyby obecne — tymczasowe — rozwiązanie miało trwać po wsze czasy. Temat zmiany Konstytucji w kolejnej kadencji do Izb Połączonych już nie wrócił. Zagadnienie wartości liberta jakby spadło z mainstreamu. Mniej aktywnymi regionami nikt się nie interesuje. Moim zdaniem, tego rodzaju sfery powinny być raczej domeną wybieralnych organów władzy. Ja, oczywiście, mógłbym się tym (i innymi rzeczami) zająć (dopóki czas mi pozwala, czyli mniej, więcej jeszcze parę miesięcy), ale skończyłoby się tym, że demokracja (za którą, zresztą, nie przepadam) stałaby się fikcją.

    Jednym z powodów tego stanu rzeczy jest, moim zdaniem, masowe uczestnictwo obywateli w partiach politycznych. Nie jest normalną sytuacją, w której połowa społeczeństwa nosi legitymacje w kieszeni. O ten elektorat nie trzeba zabiegać, on i tak zagłosuje na „swoich” kandydatów. Może należy rozważyć większy, bezpośredni udział obywateli (czy lepiej — szlachty) w sprawowaniu władzy? Wówczas, w konkretnych sytuacjach, jest szansa, że plakietki będą miały mniejsze znaczenie, aniżeli osobiste poglądy.

    Jak to jest, że każdego dnia, gdy włączamy TV, widzimy masę dyskusji (choćby najbardziej jałowych), a w Sarmacji nawet i takich debat, w których wiemy, co kto powie, nie ma? Technokracja, technokracja i jeszcze raz technokracja. Dlatego zresztą założyłem ten serwis. :-)
  2. 2 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#9 2008-01-29 12:24:29) [X]

    Książę, pozwolisz, że odniosę się po kolei - kwestia "wodzirejstwa" - pamiętasz jak pełniłem funkcję Kanclerza i Rząd był w wodzirejstwie jako tako aktywny - moim zdaniem zawsze istniała potrzeba tego, by to właśnie najwyższy organ wykonawczy (było nie było) dawał ludziom możliwości działania. Z samodzielnym działaniem w KS zawsze było krucho - z różnych jak sądzę powodów.

    Dalej - piszesz Książę, że żaden z polityków nie podjął tematu wymiaru sprawiedliwości - to nie prawda. Osobiście sugerowałem, że można sięgnąć do pewnego rozwiązania znanego już w wirtualnym świecie, a które zapewniłoby rozwiązanie problemu - odejście od tradycyjnie pojmowanego kodeksu karnego, wprowadzenie sądów polubownych z wybieranym przez obie strony sędzią, i dopiero w ostateczności, jako instancja odwoławcza od poniższego, osoba rozstrzygająca w ostatniej instancji. Takie rozwiązanie funkcjonowało w jednym z wirtualnych krajów i znane jest jako "reforma Kowalczykowskiego". Dlaczego nie spróbować?

    Zmiana Konstytucji - na pewno ten temat, i inne, to osobne debaty, ale ja tylko przypomnę, że byłem i jestem orędownikiem odejścia od tradycyjnej konstytucji - czas chyba do tego dojrzał i czas skierować się poważnie ku modelowi brytyjskiemu - zgłosiłem taki postulat na jednej z Rad Gabinetowych i pamiętam, że Książę jesteś jego zwolennikiem.

    Liberty - to oczywiste, że trzeba radykalnych działań, które proponowałem już kilka lat temu - do dziś się nic nie zmieniło. A jakie to działania? Proste - wymusić popyt...

    I tak dalej. Na każdy z wspomnianych przez Księcia tematów można debatować i trzeba debatować. Ale trzeba też działać. I właśnie - jak zrobić, by ludzi wokół tego zjednoczyć? Jak zrobić by działać? Jaka ma byś polityka by to się zmieniło...
  3. 3 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#20 2008-01-29 13:33:20) [X]

    "Żaden z polityków nie podjął np. zagadnienia wymiaru sprawiedliwości, jak gdyby obecne — tymczasowe — rozwiązanie miało trwać po wsze czasy." A broń Boże! podejmuję to zagadnienie jak mogę, ale nie mam partnerów do dyskusji. Albo słyszę że nie ma na to czasu, albo że brak kadr (obie to odpowiedzi są zresztą prawdziwe). Jeśli ktoś jest chętny do debaty nad zmianami w prawie, a jednocześnie jest w stanie poświęcić temu zagadnieniu trochę czasu i pracy to przyjmę każdą pomoc.
  4. 4 Aaron von Lichtenstein-Rozman (#21 2008-01-29 13:34:17) [X]

    "Liberty - to oczywiste, że trzeba radykalnych działań, które proponowałem już kilka lat temu - do dziś się nic nie zmieniło. A jakie to działania? Proste - wymusić popyt..."
    Po raz pierwszy od dawien nadwna mam identyczne zdanie jak kawaler. Nie ma innego wyjścia.
  5. 5 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#28 2008-01-29 13:46:31) [X]

    @Aaron - postaram Ci się mailowo przedstawić założenia mojego pomysłu i reformy Kowalczykowskiego. Wtedy może uda nam się wypracować jakiś projekt, z którym wyjdziemy do ludzi.

    A co do popytu - dawno dawno temu, za siedmioma rzekami i siedmioma górami... były projekty - podatków, branży remontowej (remont budynków!), obowiązku żywienia, zamieszkania (jest, ale wypaczony bezpłatnymi mieszkaniami komunalnymi), zdrowia (co z tego jak nie obowiązkowe i raczej mało sprawnie działające), udogodnień (urządzenie mieszkań, etc...). Dziś z tego pozostała tylko kupa libertów. I tyle. Może zacząć należy od - wyssania z rynku i spalenia 50% liberta w obiegu i wprowadzenie podatków? Pieniądz zacznie krążyć i przestanie zalegać w skarbcach (tak państwowym, jak i w domowych).
  6. 6 Piotr Mikołaj (#29 2008-01-29 13:55:20) [X]

    Kawalerowi Czekańskiemu: Z samodzielnym działaniem ani nie było, ani nie jest krucho (owszem, są fluktuacje motywacji — najzupełniej naturalne). Nie przypominam sobie, szczęśliwie, sytuacji, aby czyjaś inicjatywa prywatna była blokowana z powodu problemów natury administracyjnej (nie dotyczy Syriusza :-)). To z działaniem zespołowym są problemy.

    Co do zmiany Konstytucji, i owszem. Jestem coraz bliższy (to znaczy, jestem przekonany do projektu, ale nie na tyle, aby za niego umierać) projektowi skasowania ustawy zasadniczej w ogóle. Co rusz się pojawiają przeszkody natury formalnej, a to że potrzeba ustawy, a to, że ustawa przekazuje kompetencje X, a nie Y, a to, że Konstytucja mówi tylko o ministrach, a pomija Kanclerza i Podkanclerzych etc. Do tego, 90% faktycznego ustroju normują dekrety — o Rządzie i o kontrasygnacie, a nie Konstytucja. Przy czym, moim zdaniem, słusznie — zapewnia to należytą elastyczność, ale wtedy Konstytucja staje się... no właśnie, czym? Prawa i wolności obywatelskie (i samorządów) należycie gwarantowane? Jak najbardziej, ale co do reszty, najchętniej bym skasował wszystko i pozostawił to zwyczajom i zwykłym przepisom (w tej właśnie kolejności).
  7. 7 Piotr Mikołaj (#31 2008-01-29 14:00:32) [X]

    Kawalerom Czekańskiemu i Rozmanowi: Proponuję odrębną debatę o wymiarze sprawiedliwości. Z góry mówię, że jestem całkowicie przeciwny, z powodów fundamentalnych, brakowi kodeksu karnego; zresztą — miałem na myśli organizację wymiaru sprawiedliwości, a nie prawo karne czy cywilne materialne. Sądy polubowne w sprawach cywilnych już mamy, na papierze. Można spróbować w sprawach karnych, mam jednak dziwne przeczucie, że będzie jak z sądami cywilnymi.

    Co do popytu, to tak. Branża remontowa jest gotowa do wdrożenia w ciągu pół godziny. Mechanika została uzgodniona. Z powodu ważniejszych (bo takie naprawdę są) spraw, po prostu leży to w kolejce. Obowiązki żywienia, leczenia i zakwaterowania — mamy. Mieszkania socjalne, mam nadzieję, znikną. W końcu samorządom skończą się pieniądze, szczęśliwie — subwencji już nie ma. W planach jest zaś podatek katastralny od nieruchomości (w połączeniu z obowiązkiem remontów).
  8. 8 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#33 2008-01-29 14:03:25) [X]

    I właśnie to są argumenty najbardziej za tak znaczącą zmianą przemawiające. Wielość rzeczy jest w jakiś sposób "naturalna" w procesie rządzenia, a co i rusz okazuje się, że Konstytucja widzi to akurat jakoś inaczej... często w sprzeczności z logiką. Taki dokument ogranicza państwo, miast je wspierać.
  9. 9 Michał Sosnowiecki (#46 2008-01-29 14:48:06) [X]

    Jaka jest polityka? Statystyki mówią same za siebie. Minęła 1/3 kadencji IP. Bilans? Wybrano Marszałka, przedstawiono expose, zmieniono regulamin. Czyżby reszta systemu była idealna?
  10. 10 Piotr Mikołaj (#48 2008-01-29 15:15:36) [X]

    Ano właśnie. Problem w tym, że (wedle moich szacunków) ok. 90% dyskusji programowych jest toczonych w gabinetach (w większym stopniu) i na listach partyjnych (w mniejszym). Inna rzecz, że z tych dyskusji niewiele wynika, a głównym prawotwórcą pozostaje Korona (choć, biorąc pod uwagę poprzednią kadencję, może to i lepiej...).
  11. 11 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#49 2008-01-29 15:46:00) [X]

    Oczywiście, że idealna nie jest, problem w tym, co zauważył JKM - mamy 50% aktywnego politycznie społeczeństwa w partiach - i to jest chore. Mamy zapis w prawie o tym, że można być członkiem jednej partii - zapis martwy, bo system organizacji z pewnego względu (jest niedoskonały i niedokończony) go nie wspiera. W konsekwencji - mamy IP, w której grubo ponad połowę członków stanowi jedna siła, co powoduje, że nie ma debaty - bo ta dokonana wcześniej wśród "swoich" zwyczajnie mija się z celem. IP zabija m.in monopartyjność. Opozycja nie ma żadnego wpływu na rządzących - nie mam mechanizmów w KS, które by dawały taki wpływ - nie ma komisji, nie ma nic. Są pytania, które jak się okazuje też są dziurawe, i mamy też doświadczenia, które mówią - nawet złamanie konstytucji przez ministra nie niesie za sobą dla niego żadnych komplikacji. Nic. Zupełnie. Mamy ustrój wspierający monopartyjność zgodną z duchem czasów i tyle.

    Problem w tym, że niegdyś istniała możliwość odwołania Kanclerza przez lud - zniknęła. Dlaczego? Mieliśmy ordynację, która wspierała rozdrobnienie, to zmieniło się na taką, która nie wspiera, a następnie na STV, która po dobrym rozgryzieniu i mobilizacji elektoratu też wspiera brak rozdrobnienia.

    Sarmacja za dużo, zdecydowanie, eksperymentuje z ustrojem - to zabiło pluralizm (de facto), i nie daje możliwości wpływania na rządzących. Oni są. Sami sobie.
  12. 12 Piotr Mikołaj (#54 2008-01-29 17:51:02) [X]

    Obawiam się, że bez całkowitego majstrowania w przepisach nie da się osiągnąć sytuacji, w której partia, która zdobywa połowę głosów, nie ma większości w parlamencie. :-) Nie ustrój wspiera monopartyjność, tylko opozycja była do kitu.

    Kanclerza nadal można w referendum odwołać, podobnie, jak w referendum można skrócić kadencję Izby Poselskiej. W tym zakresie ustawa zasadnicza nie uległa zmianie.
  13. 13 Piotr Kościński (#61 2008-01-30 00:25:43) [X]

    Krótko: w Sarmacji, jeśli działa się w "sarmackich ramach", a nie jako "opozycja antysystemowa", politycy muszą obracać się wokół tematów mało znaczących, typu 5 czy 8 ministrów, 4 czy 9 posłów, IS z wyborów czy też nie. Zakres możliwych zmian jest b. skromny, to i dyskusje programowe są marne.
    Potencjalnie fascynujące dyskusje o gospodarce, opiece zdrowotnej, pomocy społecznej itp. blokuje fakt niemożności reformowania Syriusza - a zresztą i tak tylko część Sarmatów zna się na Syriuszu, więc nie wiedzieliby o czym dyskutować.
  14. 14 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#68 2008-01-30 08:25:40) [X]

    I zgadzam się w 100% z Piotrem Kościńskim. Książę - opozycja była do kitu? Była, i jest, i będzie. Dlaczego? Bo w 7 osobowej IP przy dominacji jednej partii w stosunku 71:29 nie ma mowy o reformach i nie ma mowy o jakimkolwiek wpływu na rzeczywistość. Opozycja najnormalniej w świecie nie ma wiążących polityków rządzących mechanizmów kontroli. Wybrany poseł jest i będzie.
  15. 15 Piotr Mikołaj (#71 2008-01-30 08:35:11) [X]

    Wracamy (słusznie) do zagadnienia wartości liberta. W Sarmacji można — pomijając śladową część płatnych sfer — funkcjonować bez pieniędzy. Nie ma zatem presji na zarabianie libertów. Nie wiążą się one zatem z takimi emocjami, z jakimi (załóżmy na tym etapie) powinny. Nie tyle ważny jest tu może sam Syriusz, co usługi (w tym: administracja publiczna). Jesteśmy skrajnie zetatyzowani, i pomijając nowych mieszkańców, właściwie każdy sprawuje to czy inne stanowisko we władzach. Część dyskusji się na pewno pojawi — dyskusji o podatkach nie unikniemy. Opieka zdrowotna dla wszystkich jest. Socjal rozbudowany jest. Gdyby tak jeszcze stan zdrowia wpływał na możliwość sprawowania funkcji publicznej, a bezdomnym zabroniono by piastowania urzędów (jakkolwiek okropnie to nie brzmi bez uwzględnienia kontekstu systemowego)...
  16. 16 Piotr Mikołaj (#73 2008-01-30 08:38:28) [X]

    Dominacja jednej partii jest właśnie wynikiem tego, że opozycja była do kitu — przespała moment, w którym należało tworzyć rozbudowane struktury. Opozycja posiada te same mechanizmy kontroli, co opozycja w każdym, innym państwie. Ma trybunę parlamentarną, ma dostęp do mainstreamu (nieporównywalny z żadnym, realnym państwem), ma zapytania i interpelacje do rządu, ma bezpośredni dostęp do elektoratu. Co więcej powinno być jej potrzebne do szczęścia?
  17. 17 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#78 2008-01-30 08:58:12) [X]

    Książę - opozycja tego momentu nie przespała. Tamtej opozycji już zwyczajnie nie ma. Teraz jest nowa, która istnieje zbyt krótko by w zdominowanej przez SPD rzeczywistości szybko zbudować struktury - przeszkód jest kilka.

    Co więcej? To, że złamanie przepisów prawa (np. Konstytucji) skutkować będzie odwołaniem z funkcji posła (np.) i zakazem pełnienia funkcji publicznych przez jakiś czas. Obecnie dajmy na to Kanclerz dostaje pytania poselskie - i co? Olewa, nie odpowiada. Czas 7 dni mija. Jakie konsekwencje? Żadne. I nie chodzi o opozycję, która tego nie wykorzysta - znamy się i wiesz, że kto jak kto ale ja to wykorzystam, ale co z tego, gdy Kanclerza znów wybiorą "jego poddani" i szopka ze staraniem się spłonie malowniczo? O to chodzi. Mechanizmy prawne-karne-czy jak je nazwać nie wspierają systemu politycznego w żaden realny sposób. Są przepisy - masz rację - ale są one martwe z braku konsekwencji jakie za sobą niosą.
  18. 18 Piotr Mikołaj (#82 2008-01-30 09:48:27) [X]

    Brak odpowiedzi na zapytanie poselskie jest deliktem konstytucyjnym, a nie karnym. Za takowy ponosi się odpowiedzialność polityczną, lub konstytucyjną właśnie (z tym, że w Księstwie Sarmacji nie ma odpowiednika ani instytucji impeachmentu, ani Trybunału Stanu). To nie jest, podkreślam, materia właściwa prawu karnemu. [link] — p. 6.
  19. 19 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#83 2008-01-30 09:58:13) [X]

    Dobrze, niemniej jednak, jak sam Książę zauważył - w KS nie ma żadnych instytucji ten stan wspierających, ergo, pomijając błąd (karne, czy konstytucyjne) mam rację.
  20. 20 Piotr Mikołaj (#85 2008-01-30 10:03:30) [X]

    W tej mierze, tak. Trybunał Stanu byłby, niewątpliwie, ciekawym instrumentem walki politycznej i areną pseudoprawnych argumentów. Jestem za jego wprowadzeniem. (To nie jest, wbrew pozorom, ironia)
  21. 21 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#89 2008-01-30 10:58:26) [X]

    Tylko... kto w nim by zasiadał...
  22. 22 Piotr Mikołaj (#93 2008-01-30 11:06:04) [X]

    Prawnicy oddelegowani przez partie polityczne, oczywiście — przy czym z orzekania byliby wyłączeni ci będący w jednym obozie politycznym z „podsądnym”.
  23. 23 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#98 2008-01-30 11:27:33) [X]

    Więc chyba czas dojrzał by taki TS wprowadzić. Miałby prawo orzekania jak rozumiem m.in pozbawienia praw publicznych, tak?
  24. 24 Piotr Mikołaj (#102 2008-01-30 11:43:22) [X]

    Tak. Na okres do końca kadencji Izby Poselskiej.
  25. 25 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#103 2008-01-30 11:49:45) [X]

    IP wybierałaby dajmy na to trzy osobowy skład na początku swojej kadencji na kadencję równą kadencji IP.
  26. 26 Piotr Mikołaj (#106 2008-01-30 11:56:53) [X]

    Myślałem także o uwzględnieniu partii pozaparlamentarnych, według kryterium ilościowego (con. ~10 członków uprawniające do delegowania „sędziego”).
  27. 27 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#107 2008-01-30 12:14:51) [X]

    Dlaczego nie, takie urozmaicenie by się przydało.
  28. 28 Piotr Kościński (#113 2008-01-30 17:46:28) [X]

    Trybunał Stanu - tak, to niezły pomysł.
    Opozycja - ba, co może realnie zrobić opozycja, jakie ma możliwości działania?...
    A może pójść wariantem ukraińskim i przyjąć ustawę o opozycji (tzn. nie wiem, czy ją przyjęli, ale taki zamiar był gorąco debatowany) gdzie można dać opozycji (= największa opozycyjna partia w IP lub porozumienie dwóch lub więcej partii) pewne, konkretne, wymierne prerogatywy kontrolne, łącznie np. z prawem obsadzania urzędu Głównego Rewizora Państwowego (nazwa robocza, odpowiednik NIK) i Rzecznika Praw Obywatelskich.
  29. 29 Piotr Mikołaj (#145 2008-02-01 10:06:22) [X]

    Pomysł Diuka mi się podoba. Nie mamy, co prawda, ani NIK, ani RPO — ale już urząd Prezesa Korektury...? Czy można prosić o rozwinięcie propozycji ukraińskich rozwiązań?
  30. 30 Bartosz von Thorn-Mackiewicz (#148 2008-02-01 14:33:05) [X]

    Rzecznik Praw Obywatelskich (jako inicjatywa NZM) istniał przez jakiś czas - wpłynęło 0 (słownie zero) wniosków. Może było to spowodowane prawie zerową informacją o tego typu pomyśle, sam nie wiem. Abstrahując jednak od tamtego pomysłu - nie widzę sensu istnienia takiego urzędu. Wszystkie problemy można przedstawić na LDKS/forum/szałtboksie/swojemu mentorowi - na pewno ktoś zauważy, podejmie temat, naprawi, etc.

    Fajnie by było jakby ktoś rozwinął temat GRP, albo przełożył NIK na Sarmację :)
  31. 31 Robert Janusz von Thorn-Czekański (#162 2008-02-04 08:38:50) [X]

    Popierając Ojka dodam, że do Biura Poselskiego NPS zgłosiła się 1 (JEDNA) osoba. Jej problem postaramy się załatwić, tylko obecnie nie ma do kogo się po nią zwrócić...
  32. 32 Piotr Mikołaj (#163 2008-02-04 09:15:32) [X]

    Boć i należy się zastanowić, jaki jest sens istnienia urzędu RPO. Biorąc pod uwagę, że zasadniczo nie zdarzają się przypadki, w których działania administracji naruszają czyjekolwiek prawa i wolności, urząd RPO wydaje się być zbędnym. NIK — to co innego. Uchybienia w funkcjonowaniu instytucji publicznych mają miejsce, raczej zbyt często...

Weź udział

- Twój identyfikator
- Twoje hasło
- Twój głos

Czas generowania strony: 0.5915 s.